Autoagresja | Autoimmunologia i przewlekły ból

FacebookTwitterGoogle+PinterestLinkedInEmailGoogle GmailPrintPodziel się
sukcesy-Marzena-Kolano-naturoterapeuta-dietetyk-Dublin-Irlandia-konsultacje-online

“Po 6 latach walki z przewlekłym, codziennym bólem wszystkich stawów, mięśni, ścięgien i totalnym brakiem energii straciłam chęć do życia. Noc w noc budziłam się z bólu, więc w efekcie byłam cały dzień niewyspana. Byłam przez to zła, nie do życia a już na pewno niezbyt miła dla mojego biednego Męża, który musiał to wszystko znosić.

Moje wizyty u lekarza rodzinnego, później specjalisty reumatologa, neurologa, ginekologa, ortopedy, psychiatry oraz hipnoterapeuty nie pomogły kompletnie w niczym. Mało tego żadna, totalnie żadna diagnoza nie została postawiona poza tym, że mialam nadwagę i Hashimoto (choroba tarczycy). Myślałam, że mam bolerioze, fibromalgie, RZS, stwardnienie rozsiane albo raka kości! Okazało się, że nic z tego się nie potwierdzilo.
 
Leczenie lekami na bóle reumatyczne jedyne co, spowodowało to bóle żołądka. Dodam, że leczyli mnie bardzo dobrzy znajomi lekarze, ale także zupelnie obcy ludzie, podobno sławni na cała Polske. Nie dość, że nie postawili diagnozy to do tego czułam się winna, bo inni ludzie w poczekalni do jakże drogich i jakże mało skutecznych lekarzy, byli w o wiele gorszym stanie. Ja dodatkowo chodziłam 2-3 razy w tygodniu do fizjoterapeuty, masaże pomagały na dobę, dwie. Później ból wracał. Wydałam na to fortune, naprawdę mogłabym za cenę całego leczenia i badań kupić dobry, nowy samochód.
 
Zawsze jednak wracałam do domu z nadzieją, że nic mi nie jest, więc bóle same mina. Wieczorami siedziałam w wannie biorąc gorące kąpiele w gorzkiej soli, a mój Mąż masowal mi obolałe stawy. Ja płakałam z bólu i z bezradności. Taki stres powodował jeszcze gorsze bóle i większe cierpienie.
 
W momencie gdy byłam już totalnie zdołowana, myślałam, że nie dam rady dalej żyć w ten sposób usłyszałam od kolegi, którego córeczka była chora o osobie, która pomaga chorym i sama ma chorą córeczkę.
 
Na początku podeszłam do zaleceń Marzeny Kolano sceptycznie, jako że próbowałam już wszystkiego, przynajmniej tak mi się wtedy wydawało. Pomyślałam, że nie mam już nic do stracenia, a jeśli będzie gorzej to trudno. Jednak mówiąc w skrócie kontakt z Marzeną to była najlepsza decyzja, jaką podjęłam w życiu. Zalecana przez Marzenę terapia opiera się na dokładnej analizie wyników badań, wywiadzie oraz historii choroby. Jej podejście jest bardzo indywidualne, chociaż myślę, że zawsze holistyczne.Jest ukierunkowane na naturalne leczenie, zdrowe oraz na bezstresowe życie. Nie jest to jednak takie proste, bo np głupie masło lub mleko może nam zrobić więcej szkody niż benefitow (w moim stanie).
 
Dopiero po wielu rozmowach z Marzeną zrozumiałam, że tak naprawdę to Ona może mi zalecić, co mam zrobić a to czy się wyleczę zależy wyłącznie ode mnie samej.
 
Nie ma magicznej różdżki, która mnie wyleczy a magiczna pigułka poprostu nie istnieje.
 
Dziekuje bardzo Marzenko, że mi otworzyłaś oczy, dziękuję, że pozwoliłas mi zrozumieć, że moje zdrowie jest tylko moje.
 
Zmieniłam całkowicie styl życia, przestałam jeść pokarmy, które Marzena prosiła, żebym wyeliminowala, gdyż były one dla mnie prozapalne. Zaczęłam uprawiać sport 6 razy w tygodniu, schudłam, żyje totalnie bez stresu. Nie jestem jeszcze całkiem zdrowa, chociaż minął już cały rok od początku mojej przygody z Marzeną, ale czuję się o 90% lepiej niż rok temu. Wyglądam też o wiele lepiej, łącznie ze skórą i jestem o niebo bardziej szczęśliwa i zadowolona z życia.
 
Wielki wkład w mój proces uzdrawiania miał też mój najlepszy na świecie Mąż, bez niego i bez Marzenki byłabym już pewnie pod ziemią. Dziekuje bardzo Tobie Marzenko oraz Tobie mój Mężu i najlepszy na świecie przyjacielu.
 
Będę podążać tą drogą, aż będę całkiem zdrowa, a ponieważ zdrowie i szczęście są zaraźliwe ja już zarażam tym moich znajomych, przyjaciół i rodzinę.
Pozdrawiam serdecznie wszystkich, którzy to czytają bo to znak, że Wasza droga do lepszego życia, do zdrowia, do troski o własny organizm się właśnie zaczyna.
 
Życzę powodzenia.”
 
Nadesłane e-mailem 04.10.2019 przez kochaną klientkę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zapisz mnie
Aktualne posty z mojego bloga mogą być dostarczane bezpośrednio na twój adres e-mail.
Aby otrzymywać najnowsze posty ...
Powered By WPFruits.com